KARLSKRONA 2013

Karlskrona jest przepięknym miastem, osadzonym na 30 wyspach archipelagu Blekinge. Centrum położone jest na wyspie Trossö. Jest miastem portowym, założonym w 1680 roku, gdy została przeniesiona tam siedziba Szwedzkiej  Królewskiej Marynarki. Swoją nazwę, miasto zawdzięcza zestawieniu imienia króla Karola XI i słowa korona. 

Pomysł na Karlskrone pojawił się znienacka. Ze znajomymi szukaliśmy jakiegoś ciekawego pomysłu na spędzenie majówki ale brakowało nam jakoś pomysłów, gdyż miał to być wypad na jakieś dwa dni, nic dłuższego. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama, że w jakimś swoim damskim pisemku, w numerze z ogromem rożnej maści kuponów promocyjnych, są kupony rabatowe na rejs liniami StenaLine z Gdyni do Karlskrony w cenie 150zł/os z kabiną. Tym o to sposobem, pomysł na majówkę się znalazł.

Tak więc do Karlskrony wybraliśmy się 30.04.2013 roku. Nasz prom wypływał z Gdyni o godzinie 19:30, by finalnie dobić do Karlskrony dnia następnego o 7:45. Na promie znajdują się sklepy, bary, restauracje oraz dyskoteka. Kajuty mieliśmy w wersji ekonomicznej, czyli bez okien. Nie były nam one potrzebne,  w końcu płynęliśmy nocą. Same kajuty dość przytulne i nawet przestronne, wbrew naszym oczekiwaniom.  Mimo niewielu osób na pokładzie, każdy jego zakamarek tętnił życiem, głównie dzięki wszędobylskim szwedom, którzy raczyli tańszym i przede wszystkim lepszym polskim piwem, zakupionym w sklepach na pokładzie. Nie kupowali oni po puszeczce czy dwóch jako souvenir, kupowali całe zgrzewki (24 szt). Rano około 6:30 było śniadanie na zasadzie “szwedzkiego” stołu. Ludzie w większości dziwnie patrzyli się na mnie i innych, którzy śmiało podchodzili co i rusz po dokładkę czy to kiełbasek, czy jajecznicy. Większość po kilku kęsach szybko wychodziła z restauracji i kierowała się do łazienki, w wiadomym celu (choroba morska). 

Po zejściu z pokładu zakupiliśmy bilety autobusowe i spod terminala promowego, busem nr. 6 udaliśmy się w okolice centrum Karlskrony, wysiadając na przystanku Hoglands Park. Punktem charakterystycznym przy przystanku jest znana sieć fast foodów z żółtą eMką w szyldzie. Pogoda nam dopisywała. Jak na koniec kwietnia, było stosunkowo ciepło i słonecznie. Jedynie od czasu do czasu wdawał się we znaki silniejszy wiatr. Potwierdziło się w tym przypadku twierdzenie, że okolice Karlskrony są najbardziej nasłonecznionym miejscem w Szwecji. 

Zaraz za wspomnianym przeze mnie fast foodem znajduje się Wielki Rynek (Startorget), będący jednym z największych rynków Skandynawii. W centralnej części rynku, na tle kościoła Fryderyka, stoi pomnik Karola XI – założyciela miasta. Na południe od pomnika, znajduje się tzw. zamek na wodzie, czyli dawna, neogotycka wieża ciśnień zagospodarowana na prywatną galerię sztuki oraz  kościół Trójcy Świętej. Na Starotorget podziwiać też można Radhustet czyli dawny ratusz, w którym obecnie mieści się sąd. Skoro jesteśmy już na rynku, to koniecznie trzeba wybrać się do Lodziarni “Glassiären” gdzie lody sprzedawane są nie na gałki, lecz na smaki. Porcja smaku uzależniona jest od gestu sprzedawcy, ale z reguły to mniej więcej 3-4 klasyczne, znane nam gałki. Smak tych lodów jest wręcz powalający. Z uwagi na niewielką różnice w cenie między jednym smakiem, a dwoma czy trzema jest znikoma więc warto pokusić się na coś więcej. Wafle, do których nakładają lody, są wypiekane na miejscu, dzięki czemu mają niepowtarzalny smak.  Za rogiem, nieopodal lodziarni “Lodowiec” (“Glassiären”), pod adresem Startorget 2 jest punkt informacji turystycznej, gdzie każdy turysta może pobrać darmowy egzemplarz mapy miasta. Dostępne są tam również wszelakiej maści pamiątki. 

Poniżej przedstawiam kilka fotografii z Wielkiego Rynku.

DSC03833

DSC03832

DSC03827

DSC03881

Po kilku chwilach na rynku i przystanku w lodziarni, udaliśmy się do Marinmuseum czyli Muzeum Marynarki Wojennej, położonego na wyspie Stumholmen. Muzeum funkcjonuje w godzinach 10-16, czynne jest 6 dni w tygodniu, z wyłączeniem poniedziałków. Normalnie wejście kosztuje 85 SEK, my szczęśliwie trafiliśmy na okres, kiedy wstęp jest bezpłatny (od października do kwietnia). Oczywiście aktualne godziny otwarcia, ewentualne promocyjne okresy lub też nowości, można obserwować na stronie internetowej muzeum, która jest również w wersji polskiej (http://www.marinmuseum.se/pl-pl/). Początki muzeum to mniej więcej połowa XVIII wieku, kiedy to na polecenie ówczesnego króla Szwecji, zaczęto gromadzić modele szwedzkiej floty. Marinmusem jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Szwecji. Na szczególną uwagę zasługuje sala modeli, założona w 1752 roku, gdzie podziwiać można wspaniałe modele statków. Konstrukcje dają wgląd w rozwiązania inżynierskie stosowane w XVIII wieku. Ciekawym elementem muzeum jest podwodny tunel, w którym jest ekspozycja związana z archeologią podwodną. W niektórych miejscach tunel jest przeszklony i podziwiać można prawdziwy wrak z XVIII wieku. Niestety jak byliśmy to widoczność była prawie zerowa, więc wiele nie zobaczyliśmy będąc pod wodą. Muzeum zrobiło na nas niesamowite wrażenie, gdybym miał okazję jeszcze kiedyś być w Karlskronie, z całą pewnością, wybrałbym się tam ponownie, w szczególności, że obecną ich nowością jest łódź podwodna z 1905 roku, której niestety jeszcze nie było w czasie naszej wizyty w 2013 roku. 

Po wyjściu z Marinmuseum, udaliśmy do muzeum regionu Blekinge. Muzeum przedstawia nie tylko historię miasta, ale również opowiada o tym jak ten region wyglądała setki lat wcześniej. Muzeum czynne jest od wtorku do niedzieli a wstęp jest bezpłatny. Tuż obok muzeum znajduje się niegdysiejszy targ rybny, o którym przypomina wszystkim turystom rzeźba rybaczki. Idąc dalej nabrzeżem dojdziemy do mostku, prowadzącego na malutką wysepkę Stakholmen. Jest to jedyny, niezabudowany szkier w centrum miasta. Będąc na Stakholmen, możemy wyobrazić sobie jak wyglądał teren, na którym postanowiono wybudować miasto. Na wyspie znajdują się jedynie dawne cokoły artyleryjskie. Z wyspy rozciąga się ciekawa panorama miasta. 

Poniżej zdjęcie wyspy oraz widoku z niej.

DSC04051

DSC04063

Po zejściu z wyspy, w głównej mierze spacerowaliśmy podziwiając typową, szwedzką architekturę. Warto wspomnieć, iż te 35 tysięczne miasto, zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Spotkanie ze Szwecją, było krótkie lecz obfitowało jedynie w pozytywne doznania. Każdy z nas wrócił zadowolony z tej jednodniowej eskapady. 

Po więcej zdjęć z Karlskrony zapraszam do Galerii

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz