HURGHADA 2016

Do Egiptu, a dokładniej do Hurghady miałem przyjemność wybrać się w połowie października 2016 roku. Mimo pracy w turystyce, wielu wcześniejszych odbytych wyjazdach, jakoś do tej pory z Egiptem nie było mi po drodze. Czemu? W sumie sam nie wiem, zawsze był jakiś inni, ciekawszy, lepszy pomysł na spędzenie urlopu. Tym razem, wyjścia nie było 😛 Urlop trzeba było wykorzystać a pomysłów nie było + nie miałem z kim ewentualnych pomysłów dzielić, gdyż lepsza część mnie, nie mogła wziąć urlopu w tym okresie. Padło na Egipt, do którego zabrałem ze sobą mamę 🙂

Pierwsze co przychodziło mi do głowy, to co robić, by nie zabić się własną pięścią będąc w hotelu. W końcu nie należę do miłośników szeroko rozumianego “plażingu”. Od pierwszego dnia, gdy dokonałem rezerwacji, pewny byłem tego, że będąc w Egipcie, nie ma takiej siły, która odciągnie mnie od zanurkowania w Morzu Czerwonym 🙂 Na tyle lat nurkowania, jakoś nigdy nie udało mi się zanurać poza naszymi, pięknymi, krajowymi jeziorami 😛 Składało się na to wiele czynników, albo brakowało na to czasu podczas wyjazdu, albo dokuczały mi zatoki, lub będąc gdzieś po sezonie, centra nurkowe dla turystów, przenosiły się tam, gdzie Ci jeszcze byli 🙂 

Trzeba było też choć trochę skorzystać z uroków Egiptu, czyli pięknej, słonecznej pogody, wysokiej temperatury i ciepłej wody w morzu 🙂 W październiku, gdy u nas już pada, wieje i ogólnie robi się nie przyjemnie, egipska pogoda może naładować nie jeden akumulator 🙂

Poza nurkowaniem, resztę atrakcji ustalałem już z mamą, która mi towarzyszyła 🙂 W końcu chodzi o to, aby każdy był zadowolony i by móc zobaczyć możliwie jak najwięcej oraz pogodzić chęć wypoczynku na plaży jednej osoby z drugą osobą, niechętną do tego 🙂 O tym, na co się zdecydowaliśmy, dowiecie się z dalszej części 🙂 

HURGHADA – dzień 1 – Przylot. 

Godziny przelotu mieliśmy poranne, bardzo poranne co jak dla mnie zawsze jest na plus 🙂 Wolę czekając na pokój zapoznawać się z okolicą niż przyjechać do hotelu i kłaść się spać z racji późnej pory. Lot opóźnił nam się o nieco ponad godzinę ale tragedii nie było 🙂 Ktoś przy odprawie przyjął bagaże od osób z nieważnym paszportem, więc bagaże pojechały do samolotu a turyści zostali cofnięci na granicy. Stety lub też nie, ale samolot nie może odlecieć z nadprogramowym bagażem i pracownicy lotniska ręcznie muszą dany bagaż odszukać i oddać właścicielowi.

Jak wyglądają procedury wizowe na lotnisku po wylądowaniu? Już opowiadam 🙂 Po odebraniu bagaży, gdy kierujemy się do wyjścia, dostajemy mini ankiety do wypełnienia, można je nazwać kartami turysty. Wypełniamy, idziemy z paszportem do okienka, wpłacimy 25 USD za wizę, którą nam wklepują w paszport. Przechodzimy do kolejnego okienka, w którym pokazujemy tą naszą śliczną, nowiutką wizę oraz wręczamy starannie wypełnioną ankietę i w ten oto sposób, wchodzimy na ziemię egipską 🙂 

Potem nie pozostaje nam nic innego, jak odhaczyć się na liście u rezydenta, że cało i zdrowo dolecieliśmy i poczekać w wyznaczonym miejscu na przydział autokaru, który zawiezie nas do wybranego hotelu. Przy transferach, jak masz dużo szczęścia to Twój hotel będzie pierwszy w kolejce i dużo nie “pozwiedzasz”. Mając mniej szczęścia, będziesz któryś w kolejce i zobaczysz wstępnie jak wygląda Hurghada. Jeśli natomiast wybrałeś hotel w Safadze, to jedziesz do niego około półtorej godziny. 

Do hotelu dotarliśmy między 11 a 12, więc na przydział pokoju przyszło nam trochę poczekać. Na szczęście, od razu po przyjeździe wręczali wszystkim opaski All Inclusive więc można było udać się na zwiedzanie hotelu oraz na jakąś kawkę lub coś mocniejszego 🙂 Lecąc do Egiptu, od samego początku trzeba być uzbrojonym po zęby w banknoty jednodolarowe! Nie ma, że sobie sam zaniesiesz walizkę do pokoju. O nie! Co to, to nie! Zrobi to za Ciebie Pan z obsługi, który dzielnie będzie ciągnął za sobą wózek wypełniony prawie po sufit walizkami tylko po to, by finalnie uzyskać od Ciebie napiwek, czyli ichszyj bakszysz 🙂 To słowo, będzie Ci towarzyszyło każdego dnia w Egipcie. W sumie nie ma w tym nic złego. Ty się relaksujesz spacerem do pokoju, on się narobi i swoje za to zarobi 🙂

To by było na tyle jeśli chodzi o pierwszy dzień. Rozpakowywanie się, kolacja, chwila na plażę i zapoznanie się z hotelem. 

HURGHADA – dzień 2 – Wypoczynek.

Tego dnia, zaraz po śniadaniu odbyło się spotkanie z rezydentem, na którym każdy wypoczywający mógł zakupić wycieczki fakultatywne, dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy odnośnie kierunku etc. Po owym spotkaniu, gdzie nomen omen wykupiłem i ja jakieś wycieczki, udałem się do Senzo Mall w celu wykupienia lokalnej karty SIM by mieć jakiśkolwiek dostęp do internetów. Niestety w hotelu Wi-Fi było dość drogie. 

Skorzystałem z hotelowej taksówki, którą można zamówić w lobby hotelowym, u Pana, który zajmuje się tylko i wyłącznie tym. Czy to zły, czy dobry wybór? Chyba najrozsądniejszy. Koszt w dwie strony to między 12 a 15 USD co się opłaca, w szczególności jak znajdzie się kilkoro chętnych. Na głowę wychodzą wtedy grosze. Z lokalnymi taksówkami różnie to niestety bywa. Niby wynegocjujesz sobie dobrą stawkę, po czym kierowca w trakcie jazdy nagle ją zmieni i sobie nie pogadasz…. Jeśli też zdecydujecie się na zakupienie karty SIM lokalnego operatora (w tym przypadku Vodafone), to koniecznie musicie mieć ze sobą paszport, gdyż numer jest rejestrowany. Na miejscu, obsługa w salonie sprzedaży od ręki wymienia kartę na swoją i weryfikuje czy działa poprawnie. To trwa dosłownie kilka minut. 

Po powrocie do hotelu był czas na kąpiele w morzu i smażenie się na słońcu, które mimo października grzało konkretnie. Poniżej, kilka zdjęć z hotelowej plaży 🙂

HURGHADA – dzień 3 – Hurghada City Tour.

Trzeci dzień pobytu, to wycieczka po Hurghadzie, jednym z większym miast Egiptu. Po mieście, w  którym w pierwszej kolejności zaczęła rozwijać się masowa, przyjazdowa turystyka w Egipcie. Miasto położone jest około 500 kilometrów od Kairu i liczy sobie około 160 tysięcy mieszkańców. Co ciekawsze, Hurghada rozciąga się na około 50 kilometrów długości i składa się z następujących dzielnic:

  • Dahar czyli najstarsza część miasta, gdzie znajduje się największy mieści bazar.
  • Sakkala uznawana za centrum miasta, gdzie pełne sklepików, barów i restauracji. 
  • Village Road, która należy do jednych z nowszych dzielnic miasta na południu.
  • Marina – najnowsza część miasta i zarazem najbardziej reprezentatywna część Hurghady. Powstała w 2007 roku a na jej terenie znajdziemy restauracji, kluby, sklepy i port z nowoczesnymi jachtami. 
  • Sahl Hasheesh – w budowie. 

Wycieczkę rozpoczęliśmy od wizyty w wytwórni perfum, gdzie można było zakupić esencje praktycznie każdego zapachu, który dostępny jest na rynku. 

Później, na chwilę zatrzymaliśmy się w centrum by odwiedzić sklep wolnocłowy. Tu radziłbym się nie nastawiać na nic szczególnego, bo jedyne co dało się tam kupić to papierosy. Tak to półki praktycznie puste, nie licząc metrowej warstwy kurzu 😛 Poniżej zdjęcie ulic Hurghady 🙂

Kolejnym etapem wycieczki była powstała w 2007 roku, dzielnica Marina, gdzie mieliśmy chwilę na kawę i sziszę 🙂 Marina różni się od pozostałych dzielnic miasta, co widać gołym okiem. Czyste, zamiecione chodniki, zadbane palmy i krzewy, przycumowane wspaniałe jachty i nikt nikogo nie zaczepia 🙂

Po sziszy i kawie, udaliśmy się spacerem do Nowego Meczetu, po drodze mijając gwarny bazar. 

Akcentem kończącym Hurghada City Tour, była wizyta w akwarium, w którym prezentowane są okazy występujące w Morzu Czerwonym.

HURGHADA – Dzień 4 – Nurkowanie.

Po zwiedzaniu Hurghady, przyszedł czas na to, na co chyba najbardziej czekałem, czyli na nurkowanie 😀 Była to genialna okazja porównać to co widziało się w akwarium, z tym co pływa w morzu 🙂 Nurkowania umówiłem sobie jeszcze przed wyjazdem by po przylocie, na gwałt nie szukać możliwości zanurkowania. Rano, po śniadaniu wyszedłem przed hotel o umówionej godzinie gdzie czekał na mnie samochód, który miał mnie zawieść w umówione miejsce. 

W ciągu jednego dnia nurkowego, który wykupiłem, w cenie były dwa nurkowania z łodzi, lunch oraz sprzęt nurkowy. Aby mieć jakąś pamiątkę z pierwszego morskiego nurkowania, dopłaciłem do fotografii podwodnej. Poniżej fotka 🙂

Nurkowania były rewelacyjne, to co dzieje się pod wodą, ciężko opisać, a jeszcze ciężej porównać to z nurkowania w naszych jeziorach. Mimo, że u nas też jest to nie lada atrakcja i nie raz, widoki są przednie, to jednak nie kolorowa rafa koralowa 🙂 

Oba nurkowania odbyły się na Gota Abu Ramada, kilka kilometrów od wybrzeży Hurghady.

HURGHADA – Dzień 5 – Luksor. 

Nadszedł czas na najciekawszą wycieczkę tego wyjazdu, czyli Luksor i jego wspaniałości. Jeśli ktoś planuje zakupić tą wycieczkę, musi być przygotowany na bardzo intensywny dzień. Wyjeżdża się z hotelu około 2-3 w nocy (w zależności od hotelu) a wraca się około 22-23, więc śmiało można powiedzieć, że to wycieczka całodniowa. Odległość jaka dzieli Hurghadę a Luksor, to około 300 kilometrów.

Przez zdecydowaną większość trasy, krajobraz jest monotonny. Pierw jedziemy wzdłuż wybrzeża, potem jedziemy wgłąb Egiptu mając po każdej ze stron piach, skały, wyżyny, góry i kamienie 😛 Ciekawiej robi się dopiero na rogatkach Luksoru, gdzie widać życiodajny wpływ Nilu.

Na trasie, z samego rana jest przystanek w czymś, co można nazwać zajazdem 😛 Jest czas by skorzystać z toalety (płatnej – oczywiście ile sobie Pan zażyczy i ile znegocjujesz), można kupić jakieś przekąski oraz napić się kawy 🙂 Mocna, więc w sam raz na poranek po dłuższej jeździe 🙂

Pierwszą atrakcją tego dnia, była świątynia w Karnaku, który oddalony jest około 2,5km od Luksoru. W czasach starożytnych, Karnak był częścią Teb.

W skład zespołu świątyń, wchodzą następujące obiekty:

  • Wielki Hypostyl czyli świątynia Amona-Re (Bóg wiatru, urodzaju, płodności). Jest to największa na świecie świątynia z salą kolumnową. 
  • Świątynia Montu (Bóg wojny)
  • Sanktuarium Bogini Mut, która była żoną Amona.

Świątynie połączone są ze sobą alejami procesyjnymi. 

Na przestrzeni wieków, Karnak był niszczony. Pierw przez Koptów, w późniejszym okresie przez wyznawców Islamu, którzy wykorzystywali budowle jako źródło materiałów budowlanych. Wpływ na niszczenie tego zabytku miał również poziom wód gruntowych, który podniósł się o kilka metrów od czasów ich powstania, poprzez co, wylewający Nil zalewał świątynie. Karnak został wpisany na listę UNESCO 1979 roku. Poniżej kilka zdjęć z Karnaku, no może więcej niż kilka 😛 ale to tylko dlatego, że to co można tam oglądać, robi niesamowite wrażenie.

Po Karnaku, przyszedł czas na Świątynię Hatszepsut, ale nim się tam dostaliśmy, mieliśmy krótki rejs, aby przeprawić się przez Nil….

…. i chwilę na zdjęcia przy Kolosach Memnona 🙂

No i jesteśmy 🙂 Świątynia Hatszepsut powstała w XV w.p.n.e. jako świątynia grobowa królowej Hatszepsut. Jest obiektem kaskadowym, którego znaczna część została wykuta w skale. Świątynia zbudowana jest z 3 poziomów, gdzie każdy połączony jest ze sobą czymś w rodzaju ramp.  Poniżej kilka zdjęć 🙂

Poniżej dobrze widoczny, wykuty symbol skarabeusza, który w starożytnym Egipcie był uważany za święte stworzenie i symbolizował wędrówkę słońca po niebie (fot. poniżej).

Ostatnią atrakcją tego dnia była Dolina Królów, która jest miejscem spoczynku egipskich faraonów. Grobowce w dolinie zostały wykute w skałach i składają się z licznych korytarzy oraz sal. Pierwszym faraonem, który wybudował tutaj swój grobowiec był Totmes I, zaś ostatnim Ramzes XI. Cała nekropolia położona jest dokładnie w dwóch dolinach i składa się z 64 grobowców oraz 20 nieukończonych budowli. 

Niestety w tym miejscu nie można robić żadnych zdjęć, więc poniżej żadnym się nie pochwalę 🙁

HURGHADA – Dzień 6 – SeaScope.

Poprzedniego dnia, miałem przyjemność już zaznajomić się na dobre z podwodną fauną i florą Egiptu. Moja mama na przykład nie nurkuje, a zobaczenie rafy, stawiała sobie za główny cel tego wyjazdu 🙂 W końcu to z tego, prócz zabytków słynie Egipt. Bliżej Polski rafy nie znajdziemy 😛

Dla osób, które nie nurkują, idealnym sposobem na podziwianie raf, są rejsy łodziami, z przeszklonym, nisko osadzonym dnem. Łódź płynie tuż nad rafą, dzięki czemu wszystko co widzimy, mamy prawie na wyciągnięcie ręki 🙂 

Rejs trwa około półtorej godziny, w międzyczasie podawane są napoje chłodzące, Panowie z obsługi kręcą film i robią zdjęcia, który można potem u nich nabyć. Oczywiście za sowitą opłatą 😛

Po powrocie z rejsu, wybraliśmy się wieczorem w kilka osób taksówką do Sakkali, gdzie można było poznać trochę wieczornego życia Hurghady, i pobuszować w straganach z pamiątkami 🙂

HURGHADA – dzień 7 – Wioska Beduinów.

Ostatni dzień pobytu to wycieczka jeepami do oddalonej o kilkanaście kilometrów od Hurghady, wioski Beduinów czyli ludzi mieszkających na pustyni, którzy prowadzą swojego rodzaju koczowniczy tryb życia. Wyszło tak, że byliśmy sami zapisani na tą wycieczkę, więc mieliśmy pełen komfort zarówno w podróży jak przy zwiedzaniu (o ile zwiedzaniem można to nazwać 😛 )

Sama jazda jeepem, z pewnością będzie frajdą dla każdego 🙂 Chyba, że przeszkadza komuś wiatr we włosach i tumany kurzu 😛 Po dojechaniu do wioski, zaczyna się od krótkiej, około 10 minutowej przejażdżki na wielbłądach.

Po krótkim, ale przyjemnym doświadczeniu z wielbłądami, była chwila na tradycyjnie parzoną herbatkę. Potem wizyta  w jednym z domków, w którym przedstawione są naturalne wyroby lecznice produkowane przez Beduinów oraz degustacja, świeżo wypiekanego chlebka.

Z uwagi na to, że był to nasz ostatni dzień, na koniec wybraliśmy się ponownie do Senzo Mall, lecz tym razem nie do punktu Vodafone ale do bardzo dobrze zaopatrzonego marketu spożywczego, gdzie w bardzo niskich cenach można zakupić chociażby wspaniałe, aromatyczne przyprawy pochodzące z Egiptu, hibiskus, herbaty itd. Ceny w sklepie nie podlegają negocjacjom co jest miłą odmianą. Dodatkowo, są zdecydowanie niższe od tych, które mimo godzinnych negocjacji uda nam się uzyskać 😉

HURGHADA – Dzień 8 – Powrót. 

Jeśli chodzi o powrót z Hurghady, to w zasadzie najważniejsze co należy przytoczyć, to fakt, że niesamowitą ilość czasu spędzi się na lotnisku, ale nie po to by poszaleć po strefie bezcłowej. Z uwagi na wydarzenia z ostatnich lat, na lotnisku są niesamowicie wzmożone kontrole bezpieczeństwa, przez co kolejki są dramatycznie długie. Pierwsze kontrole paszportów odbywają się jeszcze przed wejściem na teren lotniska. Bagaże, nawet główne sprawdzane są jeszcze przed odprawą. Po odprawie jeszcze raz trzeba pokazać bagaże, tym razem jednak już same podręczne. 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz